W roku 2026 na początku rui saren ponownie pojechałem na polowanie do Koła Łowieckiego „Nr 43 Bażant” w Hrubieszowie.
Polowaliśmy we dwójkę z Jasiem, bo niestety Andrzej z powodu przejściowych kłopotów zdrowotnych tym razem z nami nie pojechał.
W łowisku na polach było jeszcze niestety mnóstwo nieskoszonych upraw (przez pogodę).
Ruja zaczynała pomału się rozkręcać, z tym że przez uprawy możliwość dojścia do strzału była mocno utrudniona.
Polowaliśmy z podjazdu i z podchodu. Pierwszego wieczoru widzieliśmy sporo sztuk, ale skończyło się na rozpoznaniu kliku kozłów.
Następnego ranka sytuacja była zupełnie inna. Temperatura spadła do 6º, ruch w terenie stał się bardziej intensywny. Mieliśmy wiele spotkań.
Pierwszego mojego kozła podchodziłem na zrębie, w lesie gdzie nasz kolega Henryk z miejscowego Koła, miał już dla nas upatrzone sztuki.
Wylosowałem pierwszy podchód. Las wydawał mi się olbrzymi, a zrąb nie nadający się do cichego podchodu. Nagle zobaczyłem sarnę. Wiatr miałem dobry, jednak to była koza. Czekałem spokojnie do momentu ukazania się kozła, który zgodnie z opisem Henryka był szydlarzem.
Strzał przerwał piękną ciszę porannego świtu...
W całym polowaniu udało nam się strzelić po trzy kozły (ja ⇒ dwa medalowe), które dedykowaliśmy Andrzejowi.
Dziękuję za udane polowanie kol. Henrykowi oraz łowczemu Koła Kol. Mariuszowi.